Nowa era e-hazardu?

Nowa era e-hazardu

Rynek e-hazardu ewidentnie się kurczy. Małe firmy niemające za sobą solidnych fundamentów finansowych skazane są na pożarcie przez gigantów z branży. Prawo dżungli mówiące o tym, że przetrwają tylko najsilniejsi sprawdza się w coraz większym stopniu... 

Patrząc jednak z perspektywy gracza, łatwo to zrozumieć, bo lepiej jest nam wpłacić pieniądze np. do Williama Hilla i mieć pewność bezpieczeństwa naszych funduszy niż do „egzotycznego”, mało znanego, można rzec wręcz anonimowego Stryykera. Co więcej taka sytuacja może mieć tylko pozytywny dla nas, graczy skutek. Teraz bowiem, nie będziemy musieli obawiać się o nasze pieniądze wpłacone np. do Canbetu. Ponadto bukmacherzy łącząc swoje siły będą, ze sobą konkurowali o rynek, a jak wiadomo konkurencja zawsze zwiększa jakość świadczonych usług.

2011 rokiem fuzji!
Rok 2011 przebiega pod znakiem fuzji. Jeszcze na dobre nie ochłonęliśmy po tym jak brytyjski gigant Sportingbet wchłonął australijskiego Centrebeta, zwiększając istotnie swoje wpływy na tymże rynku, a niemalże równocześnie inny potentat branży bukmacherskiej Betsson wziął pod swoje „skrzydła” równie znaną i lubianą przez graczy markę – Betsafe. To jednak nic w porównaniu ze scaleniem dwóch gigantów Partygaming i Bwin. Wartość obu firm według szacunkowych danych wynosi prawie 2,5 mld €. Czy nowo powstały kolos zdominuje świat e-gamblingu? A pamiętajmy, że nie tak dawno, bo, w 2009 r. MangasGaming, spółka holdingowa z Londynu, której znakiem firmowym jest Betclick potwierdziła, nabycie skandynawskiego Expektu i austriackiego Bet-at-home, umacniając w ten sposób znacznie swoje wpływy w Europie Środkowej i państwach skandynawskich. Nieco wcześniej, bo w 2006 roku amerykański gigant PartyGaming (właściciel PartyBets) zakupił za €102mln Gamebookers. Niemalże z automatu na usta nasuwa się pytanie: Dlaczego tak się dzieje?

Agresywna ekspansja Betclicka
Uzasadnień może być kilka. Mniejsze firmy skupiają się na mniejszych rynkach, gdzie posiadają stosunkowo duże wpływy. Dobrym przykładem jest tu Bet-at-home, choć jest znanym i szanowanym w Europie bukmacherem, to jego obroty ni jak mają się do takich potentatów jak Bwin, Sportingbetu, Bet365 czy WH. Bet-at-home operował głównie na rynku Europy Środkowej i to zauważyli sternicy Betclicka, a że mieli za sobą ogromne pieniądze zdecydowali się na agresywna ekspansję na ten rynek. Nie jest tajemnicą, że popularny „Bah” w dużej mierze opierał się na graczach z Polski, więc dla francuskiego operatora gier i zakładów nasz rynek mógł stanowić prawdziwy kąsek. W końcu Polska to obecnie piąty pod względem atrakcyjności rynek graczy w Europie. Przejęcie Expektu to z kolei doskonała inwestycja pod kątem bogatego rynku skandynawskiego. W ten sposób Betclick stał się prawdziwym zwierzchnikiem Europy Północnej, Środkowej i Wschodniej.

Sportingbet umacnia swoje wpływy poza Europą
Na przykładzie przejęcia, Centrebetu przez Sportingbet wydaje się, że renomowani bukmacherzy internetowi, szukają „nowych horyzontów”, a konkretniej źródeł, z których mogliby być finansowani. Australijski rynek, na którym oferował dotąd swoje usługi Centrebet, wydaje się do tego wręcz idealnym miejscem. Zapewnienie sobie źródeł finansowania z kilku stron, jest wszakże podstawą bytu i funkcjonowania każdego bukmachera internetowego. Do podobnego wniosku doszli włodarze brytyjskiego giganta, stąd nie może dziwić fakt zakupu mniej renomowanego na rynku bukmachera.

Zmiana ustawodawstwa zniechęca bukmacherów?
Kolejną przyczyną może być zmiana ustawodawstwa europejskiego dotyczącego branży e-hazardu. Zaostrzenia w stosunku do bukmacherów internetowych obowiązują już w wielu krajach UE. Pomijając rynki mało atrakcyjne (np. Estonia) coraz większa grupa państw utrudnia firmom bukmacherskim prowadzenie działalności przez sieć. Do tej pory jednak zasada mówiąca, że z „Internetem nie da się wygrać” miała pokrycie. Niechlubny sygnał dali Francuzi i Włosi. Krótko potem po kolejnej aferze z udziałem polskich polityków, tym razem hazardowej, aby odwrócić opinię publiczną i natrętnych dziennikarzy nasi „dobrodzieje” postanowili agresywnie wyciągnąć rękę po obcą (a tak naprawdę po części naszą kasę). Jak do tej pory jednak muszą obchodzić się smakiem, gdyż nie wymyślili dotąd sposobu w jaki mogliby to zrobić. Także w Niemczech, jednym z największych hazardowych rynków w Europie, trwają prace nad nową ustawą hazardową. Niemiecki rząd proponuje, aby od nowego roku wydawać licencje na oferowanie zakładów internetowych z 16.66% podatkiem od przyjętych stawek i podobnie jak w Polsce, całkowitym zakazem oferowania kasyna i pokera w Internecie. Ale to nie wszystko!

Czy Anglicy też ograniczą e-hazard?
Do reform szykują się także pogrążona w problemach finansowych Grecja (która jest obecnie w sporze z Betfair) i… co szczególnie może dziwić – Anglia. Przedstawiciele angielskiej komisji hazardowej (Gambling Commission) już zapowiedzieli zmianę zasad licencjonowania bukmacherów internetowych oferujących swoje usługi mieszkańcom Wysp brytyjskich. Oczywiście chodzi o to, by bukmacherzy działający w sieci podreperowali królewski budżet. John Penrose, minister odpowiedzialny za „działkę hazardową” i premier David Cameron w licznych wystąpieniach obiecują jednak, że nowe angielskie prawo dla bukmacherów internetowych będzie uczciwe i konkurencyjne. Cóż nie pozostaje nam nic innego jak poczekać. Pożyjemy –zobaczymy.

Powiązane inne tematy

Powiązani bukmacherzy

Top bonusy bukmacherskie

Unibet bukmacher
Bonus powitalny
Betsson
100% super bonus powitalny nawet do 55 zł
William Hill
£25€ bonusu powitalnego w William Hill!
Expekt logo
Bonus startowy 100% do sumy 100 zł
Unibet bukmacher
Darmowy zakład do 100 zł w Unibet!
bet365
Bonus powitalny do kwoty 200 zł!
Bet-at-home logo
Bonus powitalny 50% do 350 zł gratis
bet365
100% bonus piłkarski za akumulatory

Komentarze

Wpisz znaki, które widzisz na obrazku. (potwierdzanie przy użyciu dźwięku)
Wpisz znaki, które widzisz powyżej; jeśli nie możesz ich przeczytać, potwierdź formularz a wygenerowany zostanie nowy obrazek. Wielkość liter nie ma znaczenia.