Fixy czy mity?

Jako, że portal interbookie.pl poświęcony jest w znacznej części zakładom bukmacherskim, nie sposób nie poruszyć bardzo kontrowersyjnego tematu związanego właśnie z nimi. Chodzi oczywiście o popularne "ustawki" – a, więc spotkania, których wynik nie jest zależny od umiejętności gracza i nie ma nic wspólnego z duchem sportu i powszechnie głoszoną zasadą "fair play".

Fixy czy mity?

Ustawiane mecze – fakty czy mity?w górę

W slangu bukmacherskim takie zjawisko nazywane zostało potocznie fixem. Z definicji fixa wynika, że jest to spotkanie, którego wynik lub pewien scenariusz zdarzeń meczowych jest z góry ustawiony w celu osiągnięcia przez osoby trzecie znacznych korzyści majątkowych. Słownik zakładów sportowych zawiera jeszcze jedno pojęcie w dużym stopniu związane z poruszanym przez nas tematem. Mamy tu na myśli popularne insidery czyli znaczące dla losów meczu informacje, które ze względu na swoją wiarygodność (przecieki ze strony samych zawodników lub osób powiązanych z zespołem) mogą wzbudzić narastające zainteresowanie graczy danym meczem. O tym, że sport nie jest wolny od korupcji, zdążyliśmy się przekonać już wszyscy, jednak dla wielu młodych graczy, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z zakładami sportowymi w Internecie, postanowiliśmy przygotować kilka przykładów tego typu procederów, które należy traktować jako przestrogę na przyszłość. Poznaj ciemną stronę zakładów bukmacherskich z nami!

23 czerwca 2004 r. spotkanie grupowe Dania – Szwecja, Euro 2004 (O braterstwie krwi...)w górę

Obie skandynawskie reprezentacje na oczach milionów widzów przed telewizorami, pokazały, że nawet futbol na najwyższym europejskim poziomie nie jest wolny od układów (nie mylić z korupcją gdyż dowodów na nią nie zebrano). Sytuacja w grupie C  przed ostatnią serią spotkań wyglądała następująco. Premiowane awansem miejsca zajmowali Duńczycy i Szwedzi, a trzecią lokatę dzierżyli Włosi, którzy w ostatniej kolejce mieli rozegrać mecz z nieliczącą się już w grupie Bułgarią. Przed spotkaniem jasne było, że wynik 2-2 w starciu skandynawskim da awans obu reprezentacjom, a Włochów "wyrzuci za burtę", bez względu na rezultat meczu "Azzurrich" z Bułgarią. Spotkanie zakończyło się oczywiście wynikiem 2-2. Przed spotkaniem kurs na remis wynosił 1.90 co oznacza, że bukmacherzy internetowi faworyzowali ten wynik... Dania – Szwecja 2-2.

Kolejka cudów" w Brazylii – czyli o tym jak "zdobywa się" Mistrzostwo Stanu?w górę

Ostatnia kolejka rozgrywek II dywizji - jest 16 Października 2009 r. O mistrzostwo stanu Maranhao w Brazylii i awans do I klasy rozgrywkowej rywalizują piłkarze Viany i Motorcycle Club. Motorcycle rozgrywało swój mecz wcześniej i wygrało 5-1. Piłkarze Viany mający tyle samo punktów, lecz gorszy bilans bramek musieli wygrać swoje spotkanie 11 bramkami, co jeszcze na 10 minut przed końcem wydawało się nieprawdopodobne. W futbolu (zwłaszcza na takim poziomie) nie ma jednak rzeczy niemożliwych, o czym boleśnie przekonała się przedwcześnie świętująca drużyna Motorcycle. W 80 minucie Viana prowadziła z Chapadinhą 2-0, jednak w ostatnich 9 minutach, strzeliła gościom, aż 9 bramek! Szkoda, że niektórzy nie potrafią nawet handlować...

Sędziowie też muszą zarobić czyli jak Robert Hoyzer odkładał na emeryturę...w górę

Jest sierpień 2004 r. Pochodzący z Berlina arbiter Robert Hoyzer prowadzi mecz w ramach I rundy Pucharu Niemiec pomiędzy drużyną ligi regionalnej z Paderborn, a przedstawicielem Bundesligi HSV Hamburg. Początkowo spotkanie przebiega po myśli faworyzowanych gości, którzy pewnie prowadzą 2-0 i kontrolują przebieg meczu. W drugiej połowie spotkania Hoyzer podejmuje jednak dziwne decyzje. Najpierw wyrzuca z boiska reprezentanta Belgii Mpenzę, a chwilę później dyktuje dwa karne "z kapelusza" dla gospodarzy. Nawet miejscowi fani są w wielkim szoku. Paderborn wygrywa 4-2 i awansuje do kolejnej rundy, ale w niemieckim futbolu wybucha początek afery dotyczącej ustawianiem meczy. W wyniku przeprowadzonej na szeroką skalę akcji niemieckiej policji okazało się, że Robert Hoyzer współpracował z chorwacką mafią zajmującą się "ustawianiem" spotkań w Niemczech, Turcji i Włoszech. Arbiter dostał 2,5 letni wyrok do odsiadki.

Afera Calciopoli we włoskiej Serie A (czyli kto nam poprowadzi najbliższy mecz?)w górę

Chyba najgłośniejsza afera w historii włoskiej piłki nożnej, która dotyczyła początkowo 4 klubów: Juventusu, Milanu, Lazio i Fiorentiny. Głównym winowajcą okazał się dyrektor sportowy "Starej Damy" Luciano Moggi. W 2006 r. badająca inną sprawę dotyczącą dopingu prokuratura natknęła się dość przypadkowo na taśmy z rozmowami jakie prowadził dyrektor "Juve" z sędziami na temat odpowiedniego doboru arbitrów na najbliższe mecze. Wmieszani w aferę Calciopoli zostali także działacze Milanu, Lazio i Fiorentiny – która jak się później okazało nie miała z nią nic wspólnego. Wszystkie kluby (także "Viole") surowo ukarano, najciężej Juve, który zdegradowano do Serie B.

Mecz, który przeszedł do historii męskiego tenisa (Nikolay Davydenko vs Martin Vasallo Arguello)w górę

Gdzie jak gdzie, ale wydawałoby się, że w tenisie ustawienie spotkanie to nic trudnego, pomijając fakt, że powszechnie ta dyscyplina uważana jest za sport dla "dżentelmenów" – a im przecież takie zachowanie nie przystoi. Nic bardziej mylnego, rosyjskiemu i argentyńskiemu tenisiście możemy wystawić pałę z umiejętności handlowania. Ale do rzeczy. Rozstawiony z nr 1 w sopockim turnieju tenisowym Davydenko w pierwszym secie zwyciężył pewnie 6-2, a w drugim pomimo tego, że prowadził 3-0 w gemach, uznał wyższość argentyńskiego tenisisty. No nic tenisistom czasem zdarza się przecież chwilowy kryzys, ale bukmacherom? Przy prowadzeniu Davydenki 6-2 i 3-0 kursy na to spotkanie w Betfair na zdecydowanie przegrywającego Martina Vasallo Arguello wynosiły – uwaga bo to jest najlepsze 1.20!!! (a powinny grubo ponad 20 zł). Zaawansowani typerzy szybko zorientowali się, że na ten mecz zostało postawione 7,3 mln Euro (suma była widoczna podczas obserwacji meczu), a ktoś postawił naprawdę spore pieniądze na zwycięstwo argentyńskiego tenisisty. Jak zakończyło się spotkanie, chyba nie trzeba nikomu mówić. Davydenko przegrał. Żeby było śmieszniej łączna pula nagród w Orange Prokom Open wynosiła wtedy ponad 425 tys Euro. Ciekawe ile zarobiły osoby trzecie?

Ty mi daj, ja ci dam... (Olimpiję Ljubljana i Villach łączy coś więcej niż hokej)w górę

Te kluby chyba naprawdę się lubią i bynajmniej nie jest to przyjaźń ani jedno-sezonowa, ani za pieniądze, to coś więcej. Jeszcze do niedawna w meczach austriackiej OEL można było zauważyć pewną zależność, która wielu profesjonalnym graczom, przynosiła stałe i spore profity! A jakże! Olimpija i Villach grają ze sobą od 4 lat w jednej lidze. Nie są to kluby wybijające się, ale takie dla których priorytetem jest ligowy byt. O tym, że pomagać sobie trzeba doskonale wiedzą zarówno Słoweńcy jak i Austriacy. Prawidłowość w przypadku obu zespołów polega na tym, że grając ze sobą 6 razy w jednym sezonie, zawsze jak do tej pory trzy mecze kończyły się zwycięstwami Olimpiji, a trzykrotnie z tafli w glorii zwycięzców zjeżdżali zawodnicy Villach. Przeważnie, aby wprowadzić w "ekstazę" swoich fanów zwycięzcami kolejnych spotkań są gospodarze meczu. Przez grzeczność dodamy tylko, że ostatnie spotkanie obu zespołów zakończyło się zwycięstwem Olimpiji Ljubljana (oczywiście u siebie) 4-1. Ciekawe, czy dobre stosunki obu klubów utrzymają się do przyszłego sezonu?

Euroliga mężczyzn – czyli jak Rosjanie potrafią robić biznes? (Dla pieniędzy zrobią wszystko!)
Kilka lat temu w ramach męskiej Euroligi doszło do bardzo ciekawego starcia, które nie miało żadnych znamion korupcji, czy ustawek. Dlaczego o nim więc piszę? Może dlatego, by zwrócić uwagę na to, że Rosjanie zrobią naprawdę wszystko dla wielkich pieniędzy. Rzecz przedstawiała się następująco. W ostatniej kolejce rozgrywek rundy zasadniczej Euroligi rywalizować ze sobą miały dwa bardzo renomowane kluby hiszpańska Caja Laboral – gospodarz i moskiewskie CSKA – gość.
Stawka meczu była bardzo duża tylko dla gospodarzy, którzy walczyli o awans do Top 16, a zwycięstwo mogło im dać nawet drugą, uprzywilejowaną lokatę w grupie. Dla CSKA to spotkanie nie miało żadnego ciężaru gatunkowego. Ale, ale.. Kursy wystawione początkowo przez bukmacherów na ten mecz oscylowały w granicy 1.70 – Caja Laboral; 2.10 – CSKA Moskwa. Wielu graczy wykorzystując taki "prezent" zaczęło grać masowo na gospodarzy, zwłaszcza, że w internecie pojawiły się krążące na szeroką skalę informacje o poważnych brakach kadrowych gości, którzy mieli wystąpić bez 3-4 kluczowych zawodników, dając przy tym szansę zmiennikom i juniorom (w końcu dobry mecz by zaznajomić ich z atmosferą Euroligi, doświadczenie w przyszłości przecież zaprocentuje). Kursy bukmacherskie na hiszpańską ekipę, spadły, aż do pułapu 1.30, a zakład stał się popularnym public betem. I wszystko było by fajnie, gdyby nie fakt, że goście wystąpili w niemalże najmocniejszym składzie, a na rynku azjatyckim pojawiły się ogromne pieniądze wniesione na zwycięstwo CSKA po rewelacyjnym kursie (blisko 4.00). Mowy o handlu w tym przypadku nie było, ale CSKA, a szczególnie wpływowi Rosjanie zwietrzyli doskonałą okazję by zarobić dodajmy "uczciwie" naprawdę duże pieniądze. Przestroga dla początkujących graczy – do Rosjan trzeba mieć ograniczone zaufanie, bo potrafią zaskoczyć, nawet samych siebie. Oczywiście CSKA Moskwa zdecydowanie wygrało, za co należy im się szacunek!

Wiedza to nie wszystko...
Jak doskonale widać w przedstawionych przypadkach zakłady bukmacherskie rządzą się swoimi prawami, nie zawsze jednak są uczciwe. Oczywiście nie przesadzamy i nie twierdzimy, że każdy mecz budzi podejrzenia, nie mniej jednak, zawierając zakłady sportowe należy liczyć się z tym, że trafimy na spotkanie, którego losy zostały przesądzone już "z góry". Sportem rządzi pieniądz, a najważniejsze wartości wydają się znaczyć coraz mniej. Dlatego warto zwrócić czasem uwagę nie tylko na informacje dotyczące klubów i ich aktualnej formy, ale także na wahania kursów i statystyki. Pierwsze sygnały spadków kursów pochodzą zazwyczaj z rynków azjatyckich. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Taka sytuacja ma miejsce ponieważ w Azji są znacznie większe limity niż w Europie, a gdy znajdzie się klient który zechce postawić mecz za milion dolarów, azjatycki bukmacher bardzo chętnie przyjmie taki zakład. Wtedy to kursy na takie spotkanie są obniżane, na co dopiero z czasem reagują bukmacherzy europejscy. Jeżeli któryś z nich prześpi moment, zwykle będzie bardzo poważnie stratny. A jak wiadomo grubych pieniędzy nie stawia się bez powodu. Warto także zwrócić uwagę na statystyki, do czego zresztą gorąco zachęcamy. Podany wyżej przykład z hokeja na lodzie, dotyczący ligi austriackiej jest przykładem tzw. systemu 3 za 3, który jest także stosowany m.in w piłce nożnej. Co jest celem metody, którą najłatwiej wyrazić słowami: "Ty mi, ja Tobie". Tego typu mecze występują na przestrzeni kilku lat, zaprzyjaźnione drużyny dzielą się między sobą punktami, tak by sobie nie zaszkodzić. Zazwyczaj w tego typu spotkaniach "górą" jest gospodarz, tak aby zadowolić swoich kibiców. W ten sposób oba zespoły zdobywają cenne punkty, które mogą uchronić je przed spadkiem lub pomóc w awansie. Jeżeli owa "miłość" klubów jest naprawdę wielka, punkty otrzymuje zazwyczaj drużyna, która w danym momencie rozgrywek ich bardziej potrzebuje. Mamy nadzieję, że za pomocą przedstawionych powyżej przykładów z różnego rodzaju dyscyplin sportowych, choć po części ukazaliśmy Wam, że czasem nawet ogromna wiedza sportowa nie wystarczy, by osiągnąć sukces w zakładach bukmacherskich.

Top bonusy bukmacherskie

Unibet bukmacher
Bonus powitalny
Betsson
100% super bonus powitalny nawet do 55 zł
William Hill
£25€ bonusu powitalnego w William Hill!
Expekt logo
Bonus startowy 100% do sumy 100 zł
Unibet bukmacher
Darmowy zakład do 100 zł w Unibet!
bet365
Bonus powitalny do kwoty 200 zł!
Bet-at-home logo
Bonus powitalny 50% do 350 zł gratis
bet365
100% bonus piłkarski za akumulatory

Komentarze

Wpisz znaki, które widzisz na obrazku. (potwierdzanie przy użyciu dźwięku)
Wpisz znaki, które widzisz powyżej; jeśli nie możesz ich przeczytać, potwierdź formularz a wygenerowany zostanie nowy obrazek. Wielkość liter nie ma znaczenia.