Tutoriale bukmacherskie - poradnik bukmacherski

Legalność hazardu w Polsce

Czy wzajemne zakłady sportowe są w naszym kraju nielegalne? Dlaczego nasze państwo tak bardzo chce kontrolować zakłady w Internecie? Co grozi klientom największych firm bukmacherskich? Jakie są najnowsze uregulowanie prawne? Na te wszystkie pytania, postaramy się odpowiedzieć w naszym artykule poświęconym legalności zakładów bukmacherskich w Polsce.

Legalność hazardu w Polsce

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...

Jest takie polskie powiedzenie: Jeśli nie wiadomo, o co chodzi – to chodzi o pieniądze. Sformułowanie to doskonale pasuje do problematyki omawianego zagadnienia. Serwisy bukmacherów internetowych, na których grają Polacy, pomimo tego, że są polskojęzyczne to bazują na serwerach zagranicznych, które ulokowane są w krajach tzw. rajów podatkowych. Korzystanie z nich nie jest w żadnym stopniu opodatkowane, a więc w rozumieniu naszego prawa nielegalne. W związku z tym rząd polski za punkt honoru postawił sobie wojnę z bukmacherami online, a co za tym idzie również z polskimi klientami tych serwisów. Walkę, której w dłuższej perspektywie nie mógł wygrać i do czego już nas przyzwyczaił... pozytywnie (dzięki Bogu) nas zawiódł. Pozostaje jednak pytanie czemu nasze "tęgie głowy" zamierzały walczyć z hazardem w sieci? Wszystko zaczęło się od afery hazardowej z udziałem ministra Drzewieckiego w tle i jego rzekomych powiązań z właścicielami "jednorękich bandytów".

Jak to często w takich sytuacjach bywa doszło do reakcji łańcuchowej, a politycy swoją złość skierowali właśnie w stronę firm bukmacherskich. Jako, że sytuacja finansowa naszego kraju nie jest najlepsza (patrz dług publiczny) rządzący "szukają" cięć i nowych źródeł dochodu. Doskonale w ten krajobraz wpisywałyby się wpływy z firm świadczących usługi hazardowe w sieci. Jako, że posiadały one swoje siedziby i licencje działania w krajach pieszczotliwie zwanych "rajami podatkowymi" – gdzie progi wahają się w przedziale od 0,5 -  5%, skarb państwa nie mógł liczyć na żadne wpływy do budżetu – a to już nie podobało się naszym politykom. Drugim, nieco ukrytym celem było nastraszenie ludzi sankcjami za zawieranie zakładów w internecie, co miało odbić się w zwiększeniu dochodów prosperujących w Polsce naziemnych firm bukmacherskich takich jak: STS, Fortuna, Millenium czy Betako. A pamiętajmy, że zwiększenie dochodów bukmacherów lokalnych, to także wyższe wpływy z tytułu podatków.

Państwo kontra bukmacherzy internetowi

Na początku były szumne zapowiedzi polityków. Szerokie uprawienia dla Urzędów Skarbowych, które miały monitorować polską sieć czy też zapowiedzi prowadzenia rachunków w polskich bankach przez firmy bukmacherskie, co miało w dużym stopniu zwiększyć kontrolę, nad jak to się wyrażało większość polityków "szarą strefą".  A może by tak... Kolejnym "znakomitym" pomysłem władzy miała być inwigilacja naszych kont bankowych. Otóż wedle zamysłu rządzących banki prowadzące swoją działalność na terenie RP miałyby współpracować z Urzędami Skarbowymi w celu wymiany informacji o wpłatach na konta bukmacherskie. Pomijając fakt, że "Skarbówka" musiałaby namierzyć takiego delikwenta (gracza) i udowodnić jego winę (przelewy oraz to, że gracz obstawiał zakłady) miałaby twardy orzech do zgryzienia. Jaki? Zatrudnienie armii ludzi, którzy zdobywali by tego typu informacje dla naszego fiskusa.

Nie sądzę by banki, "owiane" tajemnicą handlową skłonne byłyby łatwo udzielić tego typu informacji nawet bez potrzeby zasłaniania się prawem, które przewiduje, że nikt nie może mieć wgląd na nasze konto bankowe, chyba, że toczy się wobec niego postępowanie, na wniosek którego zostanie oficjalnie wydane żądanie sądu lub prokuratora o ujawnieniu tego typu wiadomości. Poza tym, który z banków naraziłby się swoim klientom? Nie zapominajmy, że graczy w Polsce jest zapewne kilkaset tysięcy i należą oni według wielu opinii do jednych z najlepszych na świecie – o czym świadczyć mogą zatrudnienia w największych bukmacherach internetowych na stanowiskach analityków zwanych inaczej oddsmakerami. Ale nie odbiegając od tematu. Który z banków byłby na tyle nielojalny, by wydać swojego klienta, a co za tym idzie stracić z tego powodu tysiące następnych? Odpowiedź jest prosta - żaden.

A bukmacher sobie kpi..

Co na to bukmacherzy? A no nic. Bawią się w najlepsze – używając bardziej wyuzdanego slangu można byłoby stwierdzić – A melanż trwa. Trwa bo trwać musi, są klienci jest i kasa. Groźby, kary i restrykcje? Nie ma problemu możemy się procesować – prawo w końcu jest po naszej stronie. Dlaczego Skarb Państwa nie wystąpi przeciwko firmom bukmacherskim, czy nawet zwykłym graczom? Bo dobrze wie, że nic nie ugra. Straty finansowe mogą jednak ponieść organizatorzy wydarzeń sportowych lub serwisy reklamujące firmy bukmacherskie. Komiczna sytuacja miała miejsce w lutym 2010 r. Jednak nie do śmiechu było zapewne działaczom Vive Kielce. Nowelizacja ustawy hazardowej postawiła Mistrzów Polski w niezwykle ciężkiej sytuacji przed starciem w ramach Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych z niemieckim Rhein Neckar Lowen. 

Do ustawy hazardowej wprowadzono wtedy kilka poprawek i firmy bukmacherskie nie mogły w Polsce reklamować się już podczas imprez sportowych. Problem tkwił w tym, że sponsorem najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych spośród Europejskich Pucharów – Ligi Mistrzów była wtedy... firma bukmacherska. Vive, jak każdy inny klub, podpisało przed sezonem zobowiązanie do stosowania się do dyrektyw Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej (EHF). Jednym z punktów jest właśnie umieszczenie reklam sponsorów wyznaczonych przez EHF. Federacja nie przyjmowała więc tłumaczenia, że w Polsce nowego roku (1 stycznia 2010 r) coś takiego jest zabronione. Klub z Kielc stanął przed poważnym dylematem: jeśli zostawiłby reklamy – groziłaby mu kara z tytułu naruszenia przepisów ustawy; jeśli zdjąłby reklamy – zostałby wykluczony z rozgrywek LM.

Prawo unijne po stronie bukmacherów.

Panowie posłowie muszą jednak podszkolić się nieco w prawie unijnym. Ich propozycje choć ciekawe nie mają żadnych szans na zastosowanie dlaczego? Dlatego, że jesteśmy w UE – a tutaj pierwszeństwo w hierarchii ma prawo wspólnotowe przez prawem krajowym. Jako, że "usługi bukmacherów online świadczone są tak naprawdę w rzeczywistości poza granicami Polski i zgodnie z Artykułem 49 traktatu o swobodzie przepływu osób, usług i kapitału na terenie Unii Europejskiej". Pierwszy mit dość szybko i skutecznie obalono.

Żeby jednak rozwiać wszelkie wątpliwości postanowiliśmy umieścić część tekstu jaki swego czasu wysyłał na skrzynkę e-mail swoim klientom Betsson cytujemy: "Zgodnie z prawem UE, podmiot z innego kraju członkowskiego (Malta) może świadczyć usługi w innym kraju członkowskim (Polska) bez potrzeby posiadania w nim jakiegokolwiek stałego zakładu pracy/filii/przedstawicielstwa". Czasami wydaje się nam, że państwo chciało zrobić z zakładów online swój własny monopol. Niestety znowu się nie udało.. ehh nie ma szczęścia ten nasz rząd.

Legalność hazardu – naszym zdanie

Nasz rząd po raz kolejny zawiódł i wywiesił białą flagę – co nas oczywiście niezmiernie cieszy. To, że ani przez chwile żaden z graczy korzystających z zakładów przez internet nie czuł się zagrożony to jedno, natomiast fakt, że rządzący po raz kolejny się ośmieszyli, to drugie. Niestety jak to ktoś mądrze powiedział z internetem nie da się wygrać i nikomu ta sztuka się jeszcze nie udała – powtarzamy to jak mantrę. Luka tak naprawdę jest w polskim systemie prawnym. Dlaczego? Dlatego, że do niedawna jeszcze obowiązująca ustawa z 1992 r. nie uwzględniała zawierania wzajemnych zakładów bukmacherskich przez internet. Polskie prawo jest więc w tej kwestii martwe, tak samo jak martwe jest przy egzekwowaniu przepisu dotyczącego przymusu  tymczasowego zameldowania. Jako, że nie przewidywało ono zawierania zakładów internetowych (nie przewudywało powstania sieci), to według polityków nie powinniśmy obstawiać zakładów online, gdyż są nielegalne? Kiepski sposób rozumowania. Niestety nasi politycy, zapewne próbując odwrócić uwagę od innych rzeczy, uznali, że ta afera może im wyjść na dobre i w konsekwencji co pokazuje ostateczny finał – niczego nie ugrali. Pomimo "usilnych" prób jedyną zmianą na jaką było ich stać jest słynny już dopisek do ustawy: "lub przez sieć Internet".

Żebyśmy nie byli posądzeni o wyjęcie z kontekstu przedstawiamy całość art 14 ust.3 ustawy:
"Przyjmowanie zakładów wzajemnych dozwolone jest – stosownie do udzielonego zezwolenia – wyłącznie w punktach przyjmowania zakładów wzajemnych lub przez sieć Internet". Kończąc nasze rozważania, pragniemy uspokoić graczy przymierzających się do wpłaty środków do bukmachera internetowego – nic Wam nie grozi. Zakłady bukmacherskie online na mocy ostatniej nowelizacji ustawy są w Polsce dziś legalne i nie ma powodów by czuć się w jakikolwiek sposób zagrożony złożeniem depozytu w firmach bukmacherskich. Daleki jestem od chwalenia polityków, ale jednej osoby nie wypada pominąć. Jest nią wicepremier Waldemar Pawlak, który wbrew negatywnej opinii większości posłów przekonał rządzących do legalizacji internetowych bukmacherów. Według jednego z nich nich: "Pawlak od dawna był orędownikiem e-biznesu. W trakcie dyskusji nad tą ustawą wielokrotnie mówił, że nie wolno nam zakładać kagańca na Internet, bo sieć to przyszłość naszego kraju". Takie podejście jest jak najbardziej prawidłowe. Cóż panie wicepremierze, proszę przyjąć od Nas -  internetowych graczy zakładów sportowych najszczersze podziękowania :-)

Czy państwo polskie może zarobić na hazardzie?

Teoretycznie tak. Dlaczego teoretycznie? Po pierwsze  dlatego, że bardzo ciężko byłoby przebić ofertę państw z tzw. "rajów podatkowych", po drugie przekonać UE, że hazard jest szkodliwy. Gdyby nasi rządzący wykazali się żelazną stanowczością, taką jak choćby nie tak dawno temu Estończycy, którzy zablokowali wszystkie internetowe serwisy firm bukmacherskich mogliby przyblokować rozwój e-hazardu w Polsce. Blokada branży bukmacherskiej, choć zrodziłoby w istocie opory ze strony najważniejszych organów Unii Europejskiej (ograniczanie swobód wynikających z art. 49 WE - aczkolwiek skoro miałoby dotyczyć wszystkich firm to dlaczego nie?), zależne byłoby tak naprawdę od naszego kraju. A argument w postaci "ochrony dobra obywateli." przed uzależnieniem się od "nałogu" zawsze by się sprzedał. Wtedy to bukmacherzy, zwłaszcza Ci dla których rynek polski jest atrakcyjny (np. Bet365, Bet-at-home) postawieni zostaliby nieco pod ścianą.

Sposoby na dogadanie się z bukmacherami zainteresowanymi naszym "podwórkiem" z pewnością by się jednak znalazły. Trudno oczywiście byłoby stworzyć w Polsce "drugą Maltę" i obniżyć podatki do np. 1-2 % - choć nawet tak niewielki procent z postawionych zakładów przyniósłby Skarbowi Państwa przynajmniej kilkadziesiąt milionów złotych zysku, a graczom nie zrobiłoby to w zasadzie diametralnej różnicy. Problem jednak pozostałby nadal nie rozwiązany, bo co zrobić z bukmacherami naziemnymi? Trzeba byłoby również i tym firmom, zwłaszcza, że zatrudniają tysiące ludzi w całym kraju zapewnić podobne warunki – a więc obniżyć podatek to tego samego progu. Malkontenci powiedzą: "to działanie sprawi, że wpływy do skarbu państwa będą niższe".

Niekoniecznie, a być może wprost przeciwnie. Jeśli spadną podatki, zainteresowanie zakładami sportowymi na rynku lokalnym w Polsce może się znacznie poprawić, gdyż zatarciu ulegnie przepaść jaka dzieli dotąd bukmacherów naziemnych i internetowych. Stąd powinno to wpłynąć jak najbardziej korzystnie zarówno dla czołowych polskich firm jak i samych graczy, a przychody do budżetu nie koniecznie byłyby niższe. Również połapany byłby kierunek online, gdyż nawet pomimo takiej zmiany, znacząca część użytkowników ze względu na wygodę, bonusy czy chociażby większy wybór w ofercie nadal wolałaby zakładać się przez sieć. Uzyskamy więc, dochody z dwóch niezależnych od siebie źródeł, a chyba nikogo nie trzeba byłoby przekonywać, że to drugie ma znacznie głębsze dno.

Innym ciekawym rozwiązaniem, mogłoby być zastosowanie koncesji 5 lub 10 letnich – oczywiście płatnych. Państwa nie interesowałyby wtedy zyski firm bukmacherskich, a $ która wpływałaby na ich konto i to rozwiązanie wydawałoby się z pozoru najlepsze i po części niwelowało przewagę jaką mają bukmacherzy online nad naziemnymi. Ktoś odeprze ten zarzut i powie: "bukmacherom się to nie opłaci". Czyżby? Zerknijmy chociażby dla przykładu na przychody Bet-at-home, jakie osiągał w ostatnich latach na rynku polskim. Czy warto byłoby austriakom zrezygnować z szalenie atrakcyjnego dla nich rynku polskiego w zamian za kilka mln złotych koncesji ? Nie sądzę. Wszystko jest kwestią odpowiedniego podejścia do tematu, niestety naszym rządzącym do tego jeszcze daleko, gdyż wyznają oni prostą zasadę: "jak czerpać to pełnymi wiadrami". Z takim podejściem do hazardu w internecie jednak wiele nie zawojujemy.

Napisz nowy komentarz

The content of this field is kept private and will not be shown publicly.

Restricted HTML

  • Allowed HTML tags: <a href hreflang> <em> <strong> <cite> <blockquote cite> <code> <ul type> <ol start type> <li> <dl> <dt> <dd> <h2 id> <h3 id> <h4 id> <h5 id> <h6 id>
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and email addresses turn into links automatically.
Bonusy i promocje bukmacherskie

Bonusy Bukmacherskie

Przedstawiamy Wam aktualne, wybrane bonusy bukmacherskie oferowane przez bukmacherów online. Aby dowiedzieć się więcej o bonusach, odwiedź nasz poradnik bonusowy.

Polecani bukmacherzy internetowi

Polecani bukmacherzy internetowi

Darmowe typy

Darmowe typy bukmacherskie

W tym miejscu znajdziecie zawsze darmowe typy bukmacherskie, starannie wyselekcjonowane przez współpracujących z nami profesjonalnych typerów.

Aktualne darmowe typy
SINGLE
Stawka: 4/10
piłka nożna Poland - Senegal
Rodzaj typu: Mane offsides Over 0,5 | Kurs: 1.70 7/10
SINGLE
Stawka: 4/10
piłka nożna Poland - Senegal
Rodzaj typu: Piszczek distance covered under 11 km | Kurs: 1.65 4/6